Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

16 sierpnia 2011

Z Lhasy do Auschwitz, czyli mało znany epizod z historii Tybetu

W czerwcu 1945 r. w obozie koncentracyjnym Auschwitz zagazowanych zostało osiemdziesięciu wyselekcjonowanych przez Brunona Bergera więźniów. Ich głowy miały ostatecznie dowieść aryjskość ludów centralnej Azji.

Historia rozpoczyna się w 1938 r., kiedy to Reischführer SS Heinrich Himmler wysłał do Tybetu ekspedycję naukową pod wodzą Ernsta Schäfera – oficera SS, a jednocześnie zoologa, himalaisty i poszukiwacza przygód – z misją odnalezienie mieszkających w Himalajach potomków białych praprzodków rasy aryjskiej. W skład ekspedycji oprócz Schäfera weszli: Bruno Berger – antropolog, Karl Wienert – geograf, Edmund Geer - alpinista i Ernst Krause – kamerzysta. Wszystkich uczestników łączyła przynależność do struktur SS. Szczególna rola przypadła Bergerowi – miał on podczas tej ekspedycji udowodnić, że Tybetańczycy, zwłaszcza szlachetnie urodzeni, są potomkami Aryjczyków.

Sama podróż miała dość napięty przebieg, głównie ze względu na konflikt polityczny z próbującymi przejęcia kontroli nad Tybetem Brytyjczykami, którzy starali się opanować niepewne nastroje panujące po śmierci „Wielkiego” XIII Dalajlamy. Ich głównym celem było niedopuszczenie do podporządkowania Tybetu komukolwiek, kto byłby w stanie zagrozić angielskiej Perle w Koronie. Schäfer z kolei próbował wykorzystać niepewną sytuację na Dachu Świata na korzyść Niemiec - skłócić zarządców prowincji z Wielką Brytanią i doprowadzić do powstania w Tybecie Protektoratu Rzeszy.

Bundesarchiv_Bild_135-KA-11-008
http://www.flickr.com/photos/turtle5001tw/5725952062/
Ekspedycja wyruszyła z Dardżylingu. Dwudziestego drugiego grudnia  1938 r. pięciu zarośniętych mężczyzn, jadąc na małych tybetańskich konikach dotarło na przełącz Natu La, przed nimi rozpościerała się droga do Gyantse.  Początkowo badania w Tybecie nie szły najlepiej zwłaszcza po tym, jak podczas odlewania maski z gipsu model niemal się udusił. Nie lepiej poszło Bergerowi z piękną tybetańską kobietą, którą próbował zmierzyć przy pomocy cyrkli; badanie sprawiało kobiecie ból i w efekcie miedzy uczonym a Tybetanką doszło do przepychanki.  Również sam wjazd do Lhasy nie okazał się sukcesem, jakiego spodziewał się Schäfer – nie czekał na nich komitet powitalny, jedynie jeden urzędnik niższego stopnia. Schäfer był pewien że zostaną zakwaterowani we wspaniałych arystokratycznych rezydencjach, tymczasem zaprowadzono ich do Tredelinki – ponurej i ciasnej rezydencji rządowej.

Pomimo upokorzenia u bram Lhasy Schäfer wiele czasu spędził na kurowaniu swojego sponiewieranego ego. Wjazd do miasta nakręcono ponownie, tak by wyglądał na tryumf. Od Himmlera otrzymał list z gratulacjami – w końcu odnieśli sukces – byli pierwszą niemiecką ekspedycją, która wjechała do świętego miasta – pokonali samego Svena Hedina. Ekspedycja nie dostała jednak zgody na prowadzenie badań. Niemcy spędzali czas zwiedzając miasto, Krause filmował co się da. Zwiedzanie i filmowanie nie na długo zajęło Schäfera. Stopniowo członkowie wyprawy zaczęli się  zaprzyjaźniać z Tybetańczykami. Wielu przyjaciół przysporzyła im także prowadzona przez Bergera praktyka lekarska. Ta taktyka okazała się skuteczna, zyskali wielu możnych i bogatych przyjaciół, a koniec końców, ku wielkiemu rozgoryczeniu Anglików otrzymali zaproszenie na audiencję do Retinga Rimpocze. Retinga bardzo zaabsorbował problem rasy panów. Szczególnie zafascynował go wysoki, jasnowłosy Berger. Pod koniec audiencji Rimpocze zaproponował mu nawet by został w Lhasie jako jego osobisty ochroniarz. W zamian chciał wysłać do Lhasy mnicha, by nawracał Niemców na buddyzm.

Tsarong Dasa
Najbardziej wpływowym przyjacielem okazał się Tsarong Dasa. Tsarong uzyskał to, co wydawało się niemożliwe – przedłużenie pobytu w Lhasie i zgodę na prowadzenie badań. Dało im to sposobność do sfilmowania obchodów Nowego Roku (tyb. Losar) i Święta Wielkiej Modlitwy (tyb. Monlam Czenmo). Zwłaszcza to ostatnie wywarło na nich niezatarte wrażenie. Na czas Święta Wielkiej Modlitwy władza nad Lhasą oddawana była w ręce duchownych z 3 wielkich klasztorów Gelugpy. Do miasta napływała nieprzeprana fala mnichów; rozpoczynały się dni chaosu, przemocy i terroru. Mnisi dopuszczali się grabieży, a nawet tortur. Co zapobiegliwsi arystokraci ukrywali drogocenne przedmioty i umykali z miasta przed pazernymi mnichami. Filmująca święto ekipa niemiecka obrzucona została kamieniami i jedynie dzięki tybetańskim ochroniarzom zdołała umknąć rozwścieczonej mnisiej tłuszczy. Kilka dni później Kaszag przysłał Schäferowi oficjalne przeprosiny. Wkrótce po ulicznej bitwie Schäfer odbył kolejną wizytę u Retinga, podczas której dwóch mnichów zmuszono do oficjalnego przeproszenia Niemców za wydarzenia w czasie Monlam Czenmo. Podczas audiencji Regent poprosił Schäfera by ten zorganizował dostawę broni do Khamu, miała być ona użyta w toczonych tam ciężkich walkach z Chińczykami. Ku zdziwieniu innych członków ekipy Schäfer odmówił. Zaproponował w zamian Retingowi wizytę w Niemczech, ale Kaszag bezceremonialnie zaprotestował. Jednak Schäfer rzadko się poddawał – zaproponował napisanie listu do Hitlera. Reting się zgodził, jednak ku rozdrażnieniu uczonego zrobił to raczej grubiańsko. Również prezenty dla Hitlera były rozczarowujące – filiżanka do herbaty i pies rasy Lhasa apso. Nie były to dary godne wodza Trzeciej Rzeszy.

Zdjęcie z westernshugdensociety.org
Film Krausego o Nowym Roku i Świecie Wielkiej Modlitwy dostarczył Niemcom niezwykle cennego materiału, który mogli zaprezentować Himmlerowi. Równocześnie Berger zebrał imponującą kolekcję  eksponatów etnograficznych, w tym kopię Kangyuru. Nadszedł czas by wracać do ojczyzny.
Około 15 marca Schäfer został wezwany na pożegnalną audiencję do Retinga. Regent dostrzegł niestosowność swojego wcześniejszego zachowania i wręczył mu nowy list i nowe prezenty dla Führera – złotą monetę, szatę lamy i mastiffa zamiast apso.  W czasie gdy członkowie ekspedycji przygotowywali się do opuszczenia Lhasy, w sytuacja w Europie zmieniła się dramatycznie – Hitler najechał Czechosłowację. W Tybecie Ernst Schäfer i jego koledzy z SS stanęli w obliczu kryzysu…

Uczonym udało się dotrzeć do Kalkuty, via Shigatse i Gangtok, skąd hydroplanem odlecieli do Bagdadu, a potem do Wiednia. Stamtąd samolot zabrał ich do Monachium, gdzie powitał ich sam Himmler. Był sierpień 1939 r. Ekspedycja Tybetańska była wielkim sukcesem. W Schloss Mittersill utworzony został Instytut Badań Azji Centralnej im. Svena Hedina, na czele którego stanął Schäfer. W 1942 r. Niemcy parli w stronę Kaukazu, co pozwoliło Schäferowi zaplanować nową wyprawę do Azji. Projekt Kaukaz zaczynał przybierać coraz ambitniejsze kształty – zaproszono do niej 20 uczonych z najróżniejszych dziedzin. Rojenia Schäfera przerwała klęska pod Stalingradem. Himmler wydał rozkaz kontynuowania badań na dostępnym materiale badawczym. Bruno Berger wyruszył do Auschwitz…

Film nakręcony przez ekspedycję Schäfera (wersja oryginalna)
 http://www.youtube.com/watch?v=Vmh4GLddGG8

Na podstawie C. Hale, Krucjata alpinistów. Naziści w Himalajach

6 lipca 2011

Przekazanie władzy przez Dalajlamę oraz znaczenie tej decyzji dla sprawy Tybetu

Kolejny tekst poświęcony procesom przekazania władzy i zmianom w strukturach tybetańskich władz emigracyjnych. Po tekstach prezentujących perspektywę zachodniego eksperta (Robert Barnett), indyjskiego aktywisty (Vijay Kranti), tybetańskiego organizacji pozarządowej (Tybetański Kongres Młodzieży), tym razem oddajemy głos ekspertowi tybetańskiego pochodzenia.


Jamyang Dorjee

Przekazanie politycznej władzy przez Jego Świątobliwość XIV Dalajlamę demokratycznie wybranym  przedstawicielom na uchodźstwie wywołało mieszane reakcje wśród społeczności Tybetańskiej. Warto byłoby, aby Tybetańczycy w Tybecie oraz ci związani z buddyzmem tybetańskim w himalajskiej części Indii, Nepalu, Mongolii i Bhutanu zrozumieli znaczenie tej historycznej decyzji.

Gaden Phodrang, Rząd Tybetański ustanowiony przez Wielkiego V Dalajlamę ponad trzysta lat temu był dla ludu Krainy Śniegu przewodnikiem zarówno w sprawach duchowych jak i doczesnych. Dalajlama jest nazywany „Krab-gon”, co oznacza obrońcę i przewodnika.
fot. Elżbieta Dziuk - Renik
Przez pięćdziesiąt lat uchodźstwa Jego Świątobliwość XIV Dalajlama konsekwentnie dążył i ostatecznie doprowadził do stworzenia demokratycznego rządu na uchodźstwie cieszącego się poparciem i uznaniem moralnym ze strony społeczności międzynarodowej. Władzę sprasowuje w nim 44 członków Parlamentu Tybetańskiego oraz  szef rządu. Są oni wybierani w sposób demokratyczny bez względu na wiarę czy status społeczno-ekonomiczny.

Przykładem tego jest wybór zwykłego obywatela Lobsanga Sangaya na Kalona Tripę, najwyższy urząd w administracji Tybetańskiej. Warto zauważyć, iż pomimo powtarzających się próśb za strony Parlamentu oraz Generalnego Zgromadzenia Tybetańczyków, Jego Świątobliwość odmówił pełnienia nawet reprezentacyjnej funkcji przywódcy rządu na uchodźstwie. Ostatecznie uchwałą specjalnej sesji Parlamentu z 29 maja zmieniono Kartę i zakończono trwające 370 lat dotychczasowe rządy Gaden Phodrang.

To historyczne wydarzenie stanowiące koniec instytucji Gaden Phondrang jest momentem przełomowym w historii Tybetu. Dla wszystkich tych, którzy emocjonalnie i historycznie czują się z nią związani oraz dla pokoleń patriotów, którzy pozostawali lojalni i służyli rządowi zarówno w Tybecie, jak i na uchodźstwie, ten dzień jest niezwykle trudnym doświadczeniem. Warto również zauważyć, że ci, którzy są dzisiaj w Tybecie i którzy służyli rządowi Gaden Phodrang skończyli już 70 lat. W czasie tego okresu Gaden Phodrang na uchodźstwie przekształcił się w instytucję demokratyczną. Instytucja Gaden Phodrang należy do Dalajlamy, a Dalajlama należy do wszystkich Tybetańczyków, jak również do himalajskich buddystów poza Tybetem. W związku powyższym konsekwencje przekazania władzy przez Jego Świątobliwość powinny być oceniane w szerszym kontekście.

Dla sześciu milionów Tybetańczyków oraz buddystów himalajskich Jego Świątobliwość jest inkarnacją Chenresiga, wcieleniem Buddy współczucia, jest też tytułowany jako Thamche Kyenpa, co oznacza „wszystko wiedzący” oraz nazywany powszechnie Kundunem czyli Obecnością. Jego obecność kieruje umysłami i sercami ludzi. Żadna zmiana, czy to jego roli politycznej czy też władzy wykonawczej nie zmieni ich wiary. On jest niejako wszczepiony w DNA ich umysłów. Chiny w pełni zdają sobie sprawę z tego zjawiska.

Przekazanie władzy przez Jego Świątobliwość oraz oderwanie się od politycznego establishmentu sprawiło, że nie-tybetańskim buddystom z rejonu Himalajów w tym z Nepalu, Mongolii, Bhutanu czy Indii z dużo większą łatwością przychodzi otwarcie się na jego nauki czy zaproszenie go do siebie. Chiny wciąż mówią o politycznej roli Dalajlamy, zawsze stanowiło to problem szczególnie dla krajów słabszych, którym trudno przeciwstawić się chińskiej taktyce zastraszania. Z kolei przywódcy mocarstw, takich jak Ameryka spotykali się z Jego Świątobliwością jak z przywódcą duchowym i ta tendencja powinna się przyjąć w obliczu jego nowej roli.

Przed przymusową emigracją Dalajlamy, w Tybecie istniały małe grupki, które - czy to z powodu jakichś sekciarskich przekonań, czy to z uwagi na oddziaływania z Chin - próbowały zdestabilizować Tybet i co jakiś czas wyrażały swój sprzeciw w stosunku do instytucji Gaden Phodrang. Również w okresie przejściowym, kiedy poszczególni dalajlamowie odgrywali jeszcze niewielką rolę i nie zasiadali na tronie, żywotne interesy służące ich władzy nie sprzyjały innym wyznaniom, jednakże w momencie objęcia władzy przez Jego Świątobliwość wszystko wróciło do normy.

Niemniej jednak, Gaden Phodrang przez wieki pozostawał elementem spajającym oraz prawowitym rządem dla 6 milionów Tybetańczyków na dachu świata. Pomimo najlepszych starań i intencji ze strony Jego Świątobliwości, od czasu do czasu pojedyncze grupy wyrażały swój sprzeciw w stosunku do Gaden Phodrang, nawet będąc już na uchodźstwie, z przyzwyczajenia, zapominając często, że to właśnie Jego Świątobliwość Dalajlama umożliwił powstanie platformy do wyrażania odmiennych poglądów!

Oficjalnie do tej pory administracja w Dharamsali była zawsze znana jako „CTA” albo Centralna Administracja Tybetańska (Central Tibetan Administration). CTA jest również nazywana “Tsanjol Boe Shung”, co dosłownie znaczy “Tybetański Rząd na Uchodźstwie”. Dalajlama zauważył jednak, że tybetańskie słowo ‘shung’ nie koniecznie musi znaczyć ‘rząd’. Słowo ‘shung’ również oznacza ‘centrum’ oraz ‘centralny’, w tłumaczeniu wybrano zaś nazwę: Centralna Administracja Tybetańska (Central Tibetan Administration). Jednak wnosząc  poprawki do Karty  przez Parlament, zmiana słowa ‘shung’ na ‘driktsuk’ oznaczającego organizację lub dyscyplinę zszokowała uczestników Generalnego Zgromadzenia Tybetańskiego, których decyzje zostały tym samym uchylone.

Międzynarodowe grupy działające na rzecz Tybetu zawsze wspierały sprawę Tybetu ze względu na  prawa człowieka, rządy prawa, wolność religijną oraz demokrację w Tybecie. Ich wsparcie nigdy nie było uzależnione od istnienia rządu na uchodźstwie i dlatego żadna zmiana w nazewnictwie nie ma większego znaczenia dla tych grup. Jeśli zaś chodzi o sprawę Tybetu, to przecież Chiny zawsze nalegały na to, aby Jego Świątobliwość skupił się na pełnieniu roli Dalajlamy. Pomimo całej ich retoryki wymierzonej przeciwko niemu, Chiny wciąż utrzymują, że są gotowe na prowadzenie dialogu jedynie z przedstawicielem Dalajlamy. Stosunki z Chinami w nowym tysiącleciu nie poprawiły się wyraźnie, jednakże faktem jest, że obecny dialog jest zinstytucjonalizowany i nabrał międzynarodowego charakteru; osiągnął on też nowy wymiar ponieważ przywódcy chińscy uznają prowadzenie tego oficjalnego dialogu. Delegaci Tybetańscy uczynili pierwszy krok, teraz kolej na Chiny, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości.

Tybetańczycy w pełni ufają Jego Świątobliwości i wierzą, że nigdy nie zaprzestanie działać w ich interesie. Nawet Mahatma Gandhi nie miał władzy politycznej, kiedy zmusił ówczesne największe imperium do opuszczenia Indii. Mawiał on „mein to Congress ka char Ana ka member bhi nagim Hun” (Nie jestem nawet za grosz członkiem Kongresu). A jednak to on był największym inspiratorem wolnościowego ruchu w Indiach.

Największy wpływ zmian odczuje administracja na uchodźstwie. Nowa sytuacja daje możliwości i jest wyzwaniem. Nie ma czasu na ociąganie się i pławienie w blasku sławy Dalajlamy, należy wziąć się do pracy, aby - zapewnić ciągłość administracji na uchodźstwie, aż do pomyślnego rozwiązania kwestii Tybetu, aby wyrażać aspiracje Tybetańczyków w Tybecie, informować świat o realnej sytuacji wewnątrz Tybetu oraz by opiekować się Tybetańczykami na uchodźstwie.  Podczas ostatnich wyborów na stanowisko Kalona Tripy najdobitniej, zwłaszcza wśród młodych Tybetańczyków na uchodźstwie brzmiało słowo - zmiana. Jego Świątobliwość stworzył ku temu możliwości, przetarł szlak oraz stworzył szansę na spotkanie z przeznaczeniem.

Autor jest konsultantem redakcyjnym w Radio Free Asia oraz koordynatorem regionalnym na Azję w The Conservancy of Tibetan Art and Culture (CTAC), międzynarodowej organizacji pozarządowej z siedzibą w Washington DC, USA.

Tłum. I.K.

19 maja 2011

Tybet. Chińskie oszustwo

W 60-tą rocznicę podpisania Siedemnastopunktowej Ugody*...


W związku ze zbliżającą się 60 rocznicą podpisania Siedemnastopunktowej Ugody, zapraszamy do obejrzenia filmu dokumentalnego o najnowszej historii Tybetu. Film "Tybet. Chińskie oszustwo" zrealizowany został przez Bernarda Deborda, dokumentalistę specjalizującego się w tematyce azjatyckiej, ukazuje rzeczywistość panującą na zniewolonym "dachu świata", wolną od przekłamań i chińskiej propagandy. 


W marcu 1959 roku Dalajlama opuścił swój pałac w Lhasie i udał się w niebezpieczną podróż do Indii, pozostawiając za sobą ziemię przodków, od prawie ośmiu lat wydaną na pastwę władz w Pekinie. W stolicy Tybetu wybuchło antychińskie powstanie. Od tamtego czasu nie ustaje walka Tybetańczyków, której stawką jest nie tylko zachowanie odrębności, ale i przeżycie. Państwo Środka wydało nieformalną wojnę kulturze Tybetu, religii, tradycji a nawet środowisku naturalnemu. 



Tybet. Chińskie Oszustwo dla Planete from Videozer



*23 maja 1951 r. podpisana została „Siedemnastopunktowa Ugoda Pokojowego Wyzwolenia Tybetu”, na mocy której Chińska Republika Ludowa uzyskała formalne zwierzchnictwo nad Tybetem. W chwili gdy Ngapoi Ngałang Dzigme został wezwany do Pekinu by sygnować umowę, w Tybecie stacjonowało 20.000 chińskich żołnierzy. Projekt dokumentu przygotowany został w Pekinie, strona Tybetańska nie mogła wprowadzić do niego żadnych zmian. Delegacja tybetańska nie była upoważniona do podpisania dokumentu, uczyniła to pod naciskiem, za pomocą sfałszowanych przez Chińczyków pieczęci tybetańskiego rządu (oryginalną pieczęć zabrał ze sobą Dalajlama udając się na wygnanie do Indii). Siedemnastopunktowa Ugoda nie jest uznawana przez Rząd Tybetu na Wychodźstwie.