Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Cykowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Cykowski. Pokaż wszystkie posty

21 lutego 2012

Losar 2012 - Rok Wodnego Smoka 2139


W tą środę, 22 lutego, Tybetańczycy w Tybecie i na całym świecie obchodzą Losar – księżycowy Nowy Rok, rozpocznie się Rok Wodnego Smoka, 2139 według kalendarza tybetańskiego.

Losar to tradycyjnie święto rodzinne, czas pielgrzymek, obrzędów religijnych i wydarzeń kulturalnych. Jednak tego roku, podobnie jak w latach ubiegłych, Losar nabiera nowego znaczenia, dedykowany jest myślom o braterstwie i solidarności z Tybetańczykami i ich pokojowy oporem przeciwko chińskiej okupacji. Informacje o jej dramatycznych skutkach docierają do nas w strzępach z odciętego od świata Tybetu.

Od 2009 roku ponad 23 Tybetańczyków:  mniszek, mnichów, świeckich – w tym bardzo młode osoby, ale też wysocy rangą duchowni – targnęło się na swoje życie. Śmierć 15 z nich potwierdzają niezależne raporty. Co najmniej 10 Tybetańczyków podpaliło się od 1 stycznia tego roku, z czego 7 zmarło.

Obserwujemy bezprecedensowe akty oporu i niezgody na wzbierającą falę opresji, podejmowane w trudnej do ogarnięcia myślami formie. Chińskie władze kontynuują odpowiedź wysyłając wojsko, uzbrojoną policję, bezpiekę, prowadząc kampanie propagandowe i ‘reedukacyjne’. Docierają do nas informacje o strzelaniu do nieuzbrojony demonstrantów, o falach aresztowań i tortur w więzieniach. Tybet ponownie odcięty jest od świata, a my z drżeniem serca czekamy na każdą informację, jej potwierdzenie, śledzimy liczby protestów, zabitych, uwięzionych…

Lama Sopa (na zdjęciu po lewej), szanowany w swojej społeczności duchowny, który podpalił się w proteście i zginął 8 stycznia, pozostawiając po sobie niezwykłe nagranie, wzywające Tybetańczyków do jedności i do budowania tybetańskiej narodowości: „Poświęcam swoje ciało i składam ofierze światło, aby rozproszyć ciemności” – powiedział.

Niezależnie od tego, co osobiście sądzicie o samopodpaleniach jako formie protestu, jest pewne, że nie możemy się spodziewać szybkiego zakończenia tej tragicznej fali. Dowiedzieliśmy się o sześciu takich przypadkach tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Widzimy także eskalację innych form protestu. Od początku roku dotarły do nas informacje o ponad 12 masowych demonstracjach, wiele z nich niemających związku z samopodpaleniami.

Działamy i zadajemy sobie jednocześnie pytanie o skuteczność naszych działań. O milczenie polskich polityków, zainteresowanie mediów, o to co wydarzy sie dalej. Jednak wierzymy w głęboki sens naszej odpowiedzi, nawet jeśli nie wydaje się wielka, na smutne wieści płynące zza Himalajów. W Tybecie liczą się dla nas poszczególni ludzie, w Polsce liczą się poszczególne akty solidarności.

Ten Losar, Tybetańczycy w Tybecie jak i na całym świecie ogłosili czasem żałoby, proszą o pamięć i modlitwę, utrzymanie atmosfery, oddającej sytuację w Tybecie. W tym roku Losar przypada także w Lhakar (http://lhakar.org) – białą środę – dzień tygodnia, który dla wielu Tybetańczyków stał się okazją do celebrowania swojej tybetańskiej tożsamości i jedności. Tybetańczycy uważają środę za dzień dedykowany Dalajlamie, dzień, w którym poprzez zainicjowany w Tybecie oddolny ruch promuje się tybetańskość

Myśląc o naszych przyjaciołach Tybecie, zachęcamy do wykonania małego gestu dla uczczenia Losaru, w podobny sposób jak świętują Tybetańczycy; okres noworoczny trwa przez najbliższe 15 dni:

- zapalenie świecy (lub maślanej lampki), podobnie jak czynią Tybetańczycy,
- zawieszenie białej szarfy Khata na drzwiach, podobnie jak Tybetańczycy,
- wywieszenie zdjęcia Dalajlamy, ponieważ Tybetańczykom odmawia się tego prawa,
- wywieszenie flagi Tybetu, za co w Tybecie można zostać trafić do więzienia,

Być może takie działanie wzbudzi ciekawość Waszych bliskich lub sąsiadów, to dobra okazja, aby złożyć im noworoczne życzenia i opowiedzieć o losie Tybetańczyków.

Zachęcamy także do przyłączenia się do akcji, które w różnych miastach Polski będą się odbywać 10 marca tego roku. Więcej informacji podamy wkrótce. Zapraszamy na jutrzejszą akcję w Warszawie.

Na koniec w imieniu Fundacji Inna Przestrzeń, wolontariuszy i aktywistów Programu Tybetańskiego oraz redakcji Tybet.bloga, pragnę złożyć noworoczne, pełne smutku i solidarności życzenia Tybetańczykom w Tybecie, na wychodźstwie, w Polsce. Możecie liczyć na nasze myśli i nieustające działania. Dopóki Tybet nie będzie wolny!

Składam także życzenia Buddystom tradycji tybetańskiej w Polsce obchodzącym Losar i przekazuję prośbę tybetańskiego Premiera o modlitwy za Tybetańczyków, którzy stracili życie lub cierpią prześladowania w Tybecie.

Dziękuję też wszystkim aktywistom, wolontariuszom, donorom, członkom Klubu Przyjaciół za Wasze nieustające wsparcie i działania.

Tashi Delek

Piotr Cykowski

2 listopada 2011

Tybetańskie Głosy z Cyberprzestrzeni

Prezentując osoby istotne dla sprawy Tybetu, publikujemy wywiad z Dechen Penbą, redaktorką bloga High Peaks Pure Earth. W 2011 r. Dechen odwiedziła Polskę na zaproszenie Fundacji Instytut Lecha Wałęsy oraz Fundacji Inna Przestrzeń i wygłosiła w ramach Dni Tybetu w Warszawie dwa wykłady poświęcone prześladowaniom tybetańskich twórców oraz nowym tybetańskim ruchom w internecie .


Gdzie obecnie działa ruch na rzecz Tybetu – w “realnym życiu” czy raczej w Internecie? Czym różni się ruch na rzecz Tybetu działający w Tybecie od tego działającego na uchodźstwie?
Dechen Penba: W moim odczuciu w roku 2008 nastąpiła bardzo znacząca zmiana, która polegała na tym, że Tybetańczycy w Tybecie zaczęli mówić otwartym głosem i sami stali się przywódcami ruchu na rzecz Tybetu. Przejęli oni rolę, którą do tej pory pełnił ruch na rzecz Tybetu działający na uchodźstwie, wspierający Tybetańczyków mieszkających w Tybecie i przemawiający w ich imieniu i na ich rzecz. Ta forma kontynuowana jest już od 2008 roku zarówno w życiu realnym, jak i on-line; od tego też czasu to właśnie Tybetańczycy w Tybecie mają decydujący głos w swojej własnej sprawie. Oczywiście różnica między działaczami na uchodźstwie, a tymi w Tybecie jest taka, że ci przebywający na uchodźstwie mogą mówić o wiele więcej, praktycznie bez ponoszenia jakiegokolwiek ryzyka.

Czy jest jakaś komunikacja lub podobieństwo między ruchem na rzecz Tybetu działającym w Tybecie, a tym na uchodźstwie i czy jest coś co je łączy?
Chociaż nie jest możliwe, a nawet bezpieczne wykazywanie istnienia zbyt wielu bezpośrednich kontaktów mających miejsce pomiędzy ruchem na rzecz Tybetu działającym w Tybecie i tym działającym na uchodźstwie, to jednak istnieją przykłady wskazujące na pewien rodzaj symbiozy między nimi. Jeden projekt, w którego realizację byłam bezpośrednio zaangażowana dotyczył filmu dokumentalnego zatytułowanego „Leaving Fear Behind” .  Został on nakręcony w latach 2007-2008 przez Tybetańczyków mieszkających w Tybecie. Główny twórca filmu Dhondup Wangchen odsiaduje obecnie wyrok 6 lat pozbawienia wolności za nakręcenie tego właśnie filmu. Film mógł zostać nakręcony i pokazany światu dzięki współpracy jego twórcy Dhondupa Wangchena oraz jego kuzyna mieszkającego w Szwajcarii Gyaljonga Tsetrina. Film powstał dzięki Tybetańczykom mieszkającym w Tybecie, ale jego montaż oraz emisja były możliwe dzięki ruchowi działającemu poza Tybetem, który prowadzi również szeroko zakrojoną kampanię na rzecz uwolnienia Dhondupa Wangchenga.

Internet ułatwia komunikację i przyczynia się do dużej liczby niebezpośrednich kontaktów, które mają miejsce między Tybetem, a działaczami na uchodźstwie. Moja praca, którą zajmuję się wraz z ekipą tworzącą stronę High Peaks Pure Earth polega na śledzeniu blogów z Tybetu i tłumaczeniu ich na język angielski, co w konsekwencji umożliwia zdalną komunikację. Dla przykładu, kiedy film video zatytułowany „I Am Tibetan” ukazał się na portalach społecznościowych, Tybetańczycy mieszkający w Indiach i innych krajach poczuli potrzebę stworzenia swoich własnych filmów na wzór filmu „I Am Tibetan”.


I Am Tibetan (w English subtitles) from HPeaks on Vimeo.


Czym dla Ciebie jest Lhakar i jakie ma znaczenie dla walki o wolny Tybet?  
Po burzliwym 2008 roku obywatele Tybetu zaczęli mocno podkreślać swoją tożsamość poprzez zamieszczanie w Internecie poezji, fragmentów prozy, zdjęć czy filmów video. Chociaż pozornie działania takie wydają się mniej polityczne, to jednak mają one kolosalne znaczenie dla wzmacniania poczucia narodowej tożsamości Tybetańczyków. Później też wśród Tybetańczyków mieszkających w Tybecie zaczęły krążyć pieśni, takie jak „The Sound of Unity” autorstwa Shertena niosące ze sobą bardzo silne przesłanie skierowane do Tybetańczyków, aby byli silni i zjednoczeni.

W tym samym czasie narodził się nowy ruch – ruch odmowy współpracy nazywający się „Lhakar”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „Biała Środa”. Na jednym z blogów anonimowego blogera z Tybetu, ruch Lhakar wzywa Tybetańczyków do manifestowania swojej tożsamości w każdą środę, nawet w niewielkim zakresie poprzez na przykład noszenie stroju tybetańskiego, wspieranie tybetańskiego biznesu  czy mówienie wyłącznie w języku tybetańskim. Ruch ten zdobył sobie także popularność na uchodźstwie i zainspirował młodych Tybetańczyków prowadzących stronę internetową pod nazwą „Lhakar Diaries”. Na stronie tej dokumentowane są  przypadki manifestowania tożsamości tybetańskiej w każdą środę.

Jakie ryzyko ponoszą Tybetańczycy korzystający z Internetu?
Istnieje wiele przykładów na to, że Tybetańczycy są aresztowani i więzieni za korzystanie z telefonów czy Internetu. Jeden przypadek dotyczy Norzin Wangmo - kobiety, Tybetanki, młodej matki,  pracownicy administracji rządowej Tybetu, która w roku 2008 została skazana na 5 lat pozbawienia wolności za rzekome przekazywanie światu informacji na temat sytuacji w Tybecie przy użyciu maila i telefonu.

W porównaniu z pozostałą częścią Chińskiej Republiki Ludowej w Tybecie stosowana jest też bardzo szczegółowa kontrola blogów tybetańskich oraz innych działań on-line. Prawdziwym wyzwaniem dla Tybetańczyków jest poruszanie się w tej bardzo niejednoznacznej przestrzeni balansując między tym, co dozwolone, a tym co surowo zakazane. Zamykanie blogów, czy usuwanie wypowiedzi zamieszczanych na blogach jest powszechną praktyką i od czasu do czasu sprawy te nabierają wymiaru politycznego, tak jak to się stało przed 10 marca, Dniem Powstania Tybetańskiego, kiedy to blogi, portale społecznościowe oraz fora internetowe były całkowicie zablokowane w celach prewencyjnych.

(Więcej na temat nowych technologii także w tekście Adama Sanockiego "Sinizacja na miękko, czyli jak nowe technologie zmieniają młode pokolenia Tybetańczyków" na Tybet.blogu)


Skąd wziął się pomysł na  High Peaks Pure Earth?  
Są dwa powody, dla których pod koniec 2008 roku założyłam High Peaks Pure Earth.
Po pierwsze, podczas powstania w Tybecie, które rozpoczęło się w marcu 2008 roku stało się jasne, że Tybetańczycy w Tybecie mówią silnym głosem i walczą o to, żeby ten głos został usłyszany. W tym samym czasie dla nas wszystkich znajdujących się poza Tybetem wielkim wyzwaniem była możliwość uzyskania jakichkolwiek informacji z Tybetu. W moim odczuciu nowa technologia w postaci blogów czy portali społecznościowych była w dużym stopniu zaniedbywana. High Peaks Pure Earth jest projektem tłumaczeniowym mającym za zadanie tłumaczenie postów zamieszczanych na blogach pochodzących z Tybetu i umożliwienie Tybetańczykom przemawiania ich własnym głosem. W ten sposób władze Tybetańskie nie tracą swojej pozycji, a ich przekaz jest wzmocniony i lepiej słyszalny.

Drugi powód, dla którego założyłam High Peaks Pure Earth jest ściśle powiązany z tym pierwszym. W 2008 roku najlepszym źródłem informacji na temat tego, co działo się w Tybecie był blog Tybetańskiej pisarki, poetki i blogerki Woeser. Woeser pisała po kilka razy dziennie i sporządzała bieżące relacje z protestów, aresztowań, zatrzymań, wypadków śmiertelnych  i innych incydentów. Z uwagi na to, że jej blog pisany był w języku chińskim, na wolontariuszach oraz wszystkich zaangażowanych osobach spoczywał obowiązek zorganizowania tłumaczenia tych postów na język angielski i zamieszczania ich na stronie China Digital Times. Obecnie, dzięki High Peaks Pure Earth  istnieje forum, na którym posty Woeser są codziennie tłumaczone na język angielski, a jej wpisy są dostępne w języku angielskim.

Gdybyś chciała pisać blog dla polskich czytelników...
Myślę, że Polska ma podobnie jak Tybet wspaniałą historię literatury, a także miłość do słowa pisanego. Oba narody bardzo szanują i cenią pisarzy oraz intelektualistów! W związku z tym chciałbym zachęcić polskich czytelników do czytania tybetańskich tekstów, które zostały już przetłumaczone*. Na stronach High Peaks Pure Earth znaleźć można wspaniałe strofy poezji, teksty pieśni i fragmenty prozy. Bardzo chciałbym, aby polscy czytelnicy mogli zapoznać się bliżej z poezją Woeser, a w szczególności z tomikiem poezji zatytułowanym „Tibet’s True Hart” wydanym przez Ragged Banner. Tak wiele można się dowiedzieć z jej mądrych utworów.


*Tłumaczenia wielu tekstów, w tym Oser znajdują się na stronach Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, wybrane na naszym blogu.



Dechen Pemba jest redaktorką popularnego bloga High Peaks Pure Earth, w którym publikowane tłumaczenia na j. angielski wpisy Tybetańczyków piszących w Tybecie po tybetańsku lub chińsku. Tym samym jej blog stanowi jedno z głównych źródeł informacji na temat poglądów Tybetańczyków w Tybecie niezwykle cennych dla osób i organizacji podejmujących działania na rzecz Tybetu. W latach 2006-2008 studiowała w Pekinie, gdzie nawiązała kontakty z prominentnymi Tybetańczykami, w tym poetką i bogerką Oser. W lipcu 2008 r. została oskarżona o prowadzenie „nielegalnych działań” i deportowana z Chin.



Dziękujemy I.K. za pomoc w tłumaczeniu wywiadu z j. angielskiego.

27 kwietnia 2011

Kalon Tripa 2011

Kalon Tripa Samdhong Rinpocze przemawia na forum Tybetańskiego Parlamentu na Uchodźstwie,
Mc Leod Ganji, 2006
Dziś , 27 kwietnia, Tybetańska Komisja Wyborcza ogłosiła wyniki wyborów powszechnych przeprowadzonych w społeczności uchodźców tybetańskich. Zwycięzcą jest dr Lobsang Sangay, który zastąpi dotychczasowego Premiera Samdhonga Rinpocze pełniącego swoją funkcję przez dwie ostatnie kadencje (10 lat). Poniżej publikujemy przemówienie prof. Samdhonga Rinpocze z dn 19 lutego 2011 r. poświęcone tybetańskiej demokracji oraz znaczeniu międzynarodowego ruchu wsparcia dla Tybetu.

Przed nowym Kalonem Tripą stoją poważne wyzwania. Będzie on pierwszym, demokratycznie wybranym,  świeckim przywódcą Tybetańczyków, w czasie kiedy Dalajlama zrzekł się władzy politycznej, którą on i jego poprzednicy dzierżyli w Tybecie i na emigracji od XIV w. Będzie pierwszym demokratycznie wybranym premierem, nie będącym jednocześnie buddyjskim duchownym, co łączy się z wieloma oczekiwaniami, szczególnie młodego pokolenia tybetańskich uchodźców – większej politycznej niezależności. Wreszcie będzie pierwszym tybetańskim liderem, który zdobył nowoczesną edukację poza Tybetem: licencjat z prawa na Uniwersytecie w Delhi, oraz jako pierwszy Tybetańczyk, doktorat w harwardzkiej Szkole Prawa.

Z pewnością odchodzący Kalon Tripa, który kilkukrotnie podejmował próby rezygnacji ze stanowiska, pozostanie także istotną postacią dla polityki tybetańskiej, szczególnie w goszczących uchodźców Indiach. Jako wybitny naukowiec, filozof, jest wysoko ceniony wśród indyjskich elit wspierających kwestię Tybetańczyków. Jego rola, jako pierwszego Kalona Tripy wybranego w wyborach powszechnych pozostanie niezapomniana ze względu na historyczne wydarzenia w relacjach chińsko-tybetańskich, które wydarzyły się za jego kadencji. W 2001 roku nawiązano ponownie po wielu latach kontakty dyplomatyczne na poziomie spotkań przedstawicieli pomiędzy wysłannikami Dalajlamy a przedstawicielami  strony chińskiej (Zjednoczonego Frontu Pracy). W 2008 roku doszło do największych w historii, mając na uwadze zasięg, protestów przeciwko chińskim rządom w Tybecie. W ich następstwie zorganizowano w Indiach Specjalne Zgromadzenie Tybetańczyków – rodzaj narodowego kongresu, który podkreślił przywódczą rolę Dalajlamy i głoszonej przez niego polityki „Środkowej Drogi”. Wreszcie, w 2011 r. Dalajlama ogłosił historyczną decyzję o oddzieleniu władzy duchowej i świeckiej.


Miałem okazję rozmawiać z prof. Samdhongiem Rinpocze, który zgodził się na krótkie spotkanie z przedstawicielem polskiej organizacji działającej na rzecz Tybetu, podczas mojego pobytu w McLeod Ganji w 2008 roku. Potwierdziły się wtedy zasłyszane wcześniej opinie o niezwykłym charakterze Rinpocze, osoby niezwykle skoncentrowanej, skupionej, wręcz małomównej, budzącej niezwykły szacunek i respekt. Ale miałem też szansę dwa lata wcześniej widzieć go podczas wystąpienia na forum Tybetańskiego Parlamentu, kiedy swoimi żartami umiał doprowadzić członków Zgromadzenia do serdecznego śmiechu.

Piotr Cykowski

ps. Przy tej okazji chciałem zwrócić uwagę, że Tybet.blog świętował właśnie swoje pierwsze urodziny. Z tej okazji chciałbym podziękować czytelnikom, ale przede wszystkim jego twórcom czyli zespołowi redakcji, przede wszystkim Iwonie, Adamowi, Ewie, Elżbiecie i Marcie, oraz wszystkim, którzy dla nas pisali i tłumaczyli. Oby tak dalej!

Przemówienie Kalona Tripy, Profesora Samdhonga Rinpoche podczas Walnego Zgromadzenia Towarzystwa Przyjaźni Szwajcarsko-Tybetańskiej w Zurychu, w dniu 19 lutego 2011

Szanowni Bracia i Siostry,

Jest dla mnie wielkim zaszczytem uczestniczyć w Walnym Zgromadzeniu Towarzystwa Przyjaźni Szwajcarsko-Tybetańskiej oraz skorzystać z okazji, aby podzielić się z wami niektórymi moimi poglądami i doświadczeniami. Towarzystwo Przyjaźni Szwajcarsko-Tybetańskiej jest jednym z najstarszych organizacji działających na rzecz tybetańskich uchodźców i przez ostatnie półwiecze odgrywało ważną rolę nie tylko w opiekowaniu się tybetańskimi uchodźcami, którzy osiedlili się w Szwajcarii, ale również w zachowywaniu i promowaniu tybetańskiego dziedzictwa narodowego, we wzmacnianiu sprawy tybetańskiej w celu osiągnięcia wolności i prawdziwej autonomii dla wszystkich Tybetańczyków oraz w promowaniu świadomości kwestii tybetańskiej w świecie Zachodu. Bardzo doceniam wszystkie wysiłki ze strony byłych i obecnych członków tego Towarzystwa. Korzystając z okazji, chciałbym wyrazić swą wdzięczność w imieniu 6 milionów Tybetańczyków dla was, a poprzez was – dla społeczności międzynarodowej, a w szczególności dla narodu szwajcarskiego . Szwajcaria była pierwszym zachodnim krajem, który zaprosił wielu tybetańskich uchodźców i zaproponował im osiedlenie się w swoich granicach – ci osadnicy byli najszczęśliwszymi spośród całej tybetańskiej diaspory. Mają oni szansę prowadzić bardzo szczęśliwe życie w wolności i godności, a także pomagać innym Tybetańczykom, żyjącym w Indiach, Nepalu, czy Bhutanie. Nigdy nie zapomnimy o życzliwości szwajcarskiego narodu i rządu, skąd otrzymaliśmy pomoc w chwili, kiedy jej naprawdę potrzebowaliśmy.

Poproszono mnie, abym powiedział kilka słów na temat systemu demokracji wśród Tybetańczyków na uchodźctwie oraz o wkładzie Grup Wsparcia Tybetu (Tibeta Support Groups, TSG) w sprawę tybetańską i ich znaczenie w przyszłości. Obie te kwestie są bardzo ważne, ale są też bardzo szerokie i złożone. Z tego powodu nie jestem pewien, czy będę w stanie wyczerpująco omówić te tematy, jednak spróbuję sprostać temu zadaniu.
Tybetańskie w wybory w Polsce, 20 marca 2011, Warszawa

1. Jeśli chodzi o system demokracji wśród tybetańskiej diaspory, demokracja nie jest dla Tybetańczyków nowym pojęciem. Nasze pozorne otwarcie się na demokratyczne funkcjonowanie nie było spowodowane chińską okupacją Tybetu, ani naszymi kontaktami z innymi państwami. W pierwszym ćwierćwieczu dwudziestego wieku, Jego Świątobliwość Trzynasty Dalajlama podjął wiele starań, aby zdemokratyzować polityczny system Tybetu, na długo zanim zaczęła istnieć obecna Chińska Republika Ludowa. Nie mógł on jednak osiągnąć dużych postępów z powodu zarówno sprzeciwów wewnętrznych, jak i czynników zewnętrznych. Obecny, Czternasty Dalajlama, już od swojego dzieciństwa i na długo zanim przejął doczesną władzę, był jednoznacznie przekonany o potrzebie demokratyzacji Tybetu. Zanim jednak przejął stery swojego kraju, połowa jego terytorium znajdowała się już pod okupacją wojsk Chińskiej Republiki Ludowej. Pomimo tego, przez dziewięć lat, od roku 1950 do 1959, próbował z całych sił wprowadzić wiele środków i reform w kierunku demokratyzacji, lecz za każdym razem działania te były systematycznie udaremniane przez chińską juntę wojskową. Dopiero na uchodźctwie dostał możliwość wprowadzenia swojej wizji w życie.

Przemiana ta cechowała się unikalnością, tak charakterystyczną dla tego przywódcy i jego narodu. W naszym przypadku, Przywódca Państwa opowiedział się za demokratyzacją i w konsekwencji za zrzeczeniem się swojej władzy, ale naród nie chciał zaakceptować takich zmian. Zauważcie też różnice pomiędzy tym zachowaniem a zachowaniem autorytarnych dyktatur dwudziestego wieku. Podczas ostatnich pięćdziesięciu jeden lat życia na uchodźctwie, Jego Świątobliwość stopniowo przekonywał i edukował swój naród, aby przyjął on demokratyczny sposób życia i przełożył ideały na czyny, aby wprowadzić prawdziwą demokrację, a nie skończyć na samych deklaracjach.

Model tybetańskiej demokracji zasadniczo różni się od nowoczesnych zasad demokracji. Nowoczesne systemy polityczne na całym świecie są, ogólnie rzecz biorąc, rządzone ideologią gospodarki kapitalistycznej lub marksistowskiej/socjalistycznej. Systemy polityczne wywodzą się z tych właśnie dwóch ideologii. Obie są oparte na potencjalnym konflikcie w ludzkości, a nie na potencjale ludzkości do współpracy. Podstawą marksizmu była koncepcja walki klasowej, a kapitalizmu – koncepcja tak zwanej wolnej i sprawiedliwej konkurencji. Obecne systemy demokratyczne oparty są na kapitalistycznej idei praw jednostki i gospodarki rynkowej. System zarządzania tybetańską diasporą jest natomiast oparty na podstawowych zasadach równości wszystkich istot obdarzonych czuciem, na podstawie ich potencjału dla nieograniczonego rozwoju. Taką równość można wprowadzić w życiu codziennym jedynie poprzez współpracę, a nie poprzez konkurencję. Konkurencja zawsze prowadzi do jakiejś formy konfrontacji lub walki. Miłości i równości nie można osiągnąć poprzez konkurencję. Bez względu na to, czy chodzi o system polityczny, czy gospodarczy, konkurencja nie pozwala na prawdziwą współpracę. Zdając sobie sprawę z tego aspektu natury ludzkiej, Budda opowiadał się za demokracją bez poczucia konkurencji. Za czasów życia Buddy, taki system był praktykowany w różnych Republikach w starożytnych Indiach, na przykład w Vaishali. Prawdę mówiąc, nadrzędnym celem społeczeństwa jest przebudzenie ludzkiej inteligencji. Doprowadza to do pewnego poziomu racjonalności, która prowadzi do jednomyślności – stanu harmonii.

Chociaż nie negujemy możliwości przyszłych wielopartyjnych systemów demokratycznych dla Tybetańczyków, to jednak wierzymy mocno, że możliwa jest demokracja bezpartyjna, w której każda osoba ma swobodę, aby zajmować się wszystkimi kwestiami zgodnie ze swoją wiedzą, bez nakładania na nią żadnych warunków przez jakieś grupy lub ideologie. Tybetańskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych (Tybetański Parlament na Uchodźctwie) to żywy przykład demokracji bezpartyjnej. Reprezentuje on równo wszystkich Tybetańczyków. Nie ma ideologii grupowych, programów, większości ani mniejszości. Dominacja większości nad mniejszością również stanowi swego rodzaju narzucanie poglądów wbrew woli mniejszości, co dalekie jest od idealnej demokratycznej sytuacji.

Decentralizacja procesów podejmowania decyzji oraz wprowadzenia praw sprawiają, że każda osoba jest odpowiedzialna i może samodzielnie myśleć i działać. Pozwala to jednostce na myślenie globalne, a działanie lokalne. W naszej opinii, sytuacja, w której kilka osób żyje na koszt innych, to totalitaryzm. Z drugiej strony, zasada „żyj i pozwól żyć” oznacza zwykłą demokrację. Jednak model demokracji jest sytuacja, kiedy każdy żyje dla drugiej osoby i to właśnie próbujemy osiągnąć.

Idealna demokracja musi posiadać trzy podstawowe elementy:
1. Oświecone przywództwo,
2. Właściwą ideologię filozoficzną, oraz
3. Oświecony i odpowiedzialny naród

My, Tybetańczycy, na szczęście posiadamy pierwsze dwa elementy i bardzo staramy się, aby spełnić też trzecie kryterium. Platon mówił o „królu-filozofie”, a Bertrand Russel o „wspólnej woli”. W istocie wcieleniem obu tych czynników jest obecny Dalajlama, oraz buddyjska filozofia oparta na braku przemocy i współzależnych początkach, które przedstawiają obraz idealny i właściwy. Teraz tylko nasz naród musi jeszcze dojrzeć do wprowadzenia idealnej demokracji.

W czerwcu 1991, Karta zarządzania tybetańską Diasporą została zatwierdzona przez Jego Świątobliwość, po tym jak została w pełni zaakceptowana przez XI Zgromadzenie. Karta oznaczała, że naród jest suwerenny, a każdy organ rządowy - wykonawczy, ustawodawczy i sądowniczy, jak również władza Jego Świątobliwości – czerpią swą władzę z zasad uwiecznionych w Karcie. Chociaż nasza Karta została spisana pod kierownictwem Jego Świątobliwości, jej projekt posiada charakter świeckiego ustroju i dlatego cała Karta została spisana na tej podstawie. Podczas debaty na Zgromadzeniu, słowo “świecki” zostało jednak zastąpione słowami „dharma i ustrój”. Podstawowa struktura Karty nie uległa jednak zmianom. Tak oto mamy Kartę opartą na sekularyzmie bez słowa „świecki”. W naszej Karcie, Tybetańskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych jest nadrzędnym organem, chociaż istnieje podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Samo Zgromadzenie ma władzę do cofania uprawnień i stanowisk Jego Świątobliwości Dalajlamie jako Przywódcy Państwa i Zwierzchnikowi Władzy Wykonawczej. W podobny sposób, Zgromadzenie może kontrolować Kalona Tripę, Kaszag, Sędziego Naczelnego oraz Sędziów. Inne przepisy mówiące o nadzorowaniu i równowadze, są podobne do nowoczesnych systemów demokratycznych.

Na początku, Karta dawała Jego Świątobliwości władzę do nominowania kandydatów do Zgromadzenia, którzy wybierali członków Kaszagu, więc Kalonowie wybierali Kalona Tripę ze swojego grona. Zasada ta została zmieniona w roku 2001 i od tego czasu Kalon Tripa, zwierzchnik władzy wykonawczej, jest wybierany bezpośrednio przez ludzi i nominuje swoich współpracowników za zgodą Zgromadzenia. Od roku 2001, wszystkie decyzje administracyjne i polityczne są podejmowane przez wybieranego Kalona Tripę, a Jego Świątobliwość pozostaje swego rodzaju symbolicznym przywódcą. W obecnej chwili, Jego Świątobliwość poważnie rozważa całkowite wycofanie się z obowiązków ceremonialnych administracji na uchodźctwie, tak aby proces demokratyzacji mógł przejść do końcowego stadium. Aby to nastąpiło, należy wprowadzić dalsze poprawki do podstawowej struktury Karty. Propozycja Jego Świątobliwości naturalnie zaniepokoiła naród tybetański w Tybecie oraz diasporę. Z drugiej strony, Jego Świątobliwość wydaje się być dość zdecydowany. Myślę, że to wydarzenie będzie bardzo ważne. Będzie to punkt zwrotny w historii ustroju i sposobu zarządzania Tybetem.

2. Jeśli chodzi o wkład Grup Wsparcia Tybetu w sprawę tybetańską oraz ich istotę w przyszłości, Jego Świątobliwość Dalajlama ciągle przypomina nam, że to wyrażanie międzynarodowego wsparcia stało się czwartym „schronieniem” w politycznym słownictwie narodu tybetańskiego. Aby wyjaśnić co to oznacza, Buddyści, kiedy modlą się, mówią „Znajduję schronienie w Buddzie, w Dharmie i w Sandze”, a z powodu serdecznego wsparcia ze strony Grup, stali się oni politycznym schronieniem w naszej walce o przetrwanie jako naród z odrębną kulturą i tożsamością narodową. Światowy ruch wsparcia dla Tybetu jest jedną z unikalnych międzynarodowych koalicji na świecie. Jest on oddany powszechnym wartościom prawdy, sprawiedliwości i wolności, oraz zasadzie niestosowania przemocy i pojednania. Nadal przyciąga i inspiruje wyobraźnię tysięcy utalentowanych osób na całym świecie. Ich oddanie i entuzjazm dla wspierania sprawy Tybetu sprawiają, że światowy ruch tybetański na świecie jest jednym z największych światowych ruchów, które nie stosują przemocy. Ich ciągłe i planowane kampanie organizowane przez lata doprowadziły do rozpowszechnienia świadomości kwestii tybetańskiej na całym świecie i sprawiły, że był to temat ważny, jak również zmobilizowały rządy i parlamenty na całym świecie do wypowiadania się na rzecz narodu Tybetu.

Wysiłki i oddanie Grup Wsparcia Tybetu zainspirowały kolejne pokolenie zaangażowanych Tybetańczyków w Tybecie. Ludzie ci ryzykują swoim życiem, aby zachować dziedzictwo duchowe i kulturowe Tybetu poprzez opór nieoparty na przemocy. Dla tybetańskiego narodu, ta coraz większa sieć przyjaciół i zwolenników na całym świecie, jest prawdziwym błogosławieństwem. Żadna sprawa ani walka, bez względu na swoją sprawiedliwość czy długość, nie otrzymała tak ogromnego zaangażowania, jak sprawa tybetańska ze strony Grup Wsparcia. Dzięki pracy Grup, polityczna sprawa Tybetu oraz zachowanie i promowanie bogatego dziedzictwa kulturowego i duchowego Tybetu, szczególnie tybetańskich centrów buddyjskich i kulturowych, pozostają na wokandzie społeczności świata.

Charakter całego ruchu Grup Wsparcia Tybetu opiera się na dobrowolnym udziale, inspirowanym przez przywiązanie do sprawiedliwości, wykorzystanie własnego czasu, zasobów i energii, z pełną świadomością, że ich niestrudzone wysiłki nie przyniosą im żadnych korzyści osobistych, politycznych czy materialnych. To dlatego Jego Świątobliwość XIV Dalajlama zawsze powtarza, że Grupy Wsparcia nie powinny być uważane za grupy pro-tybetańskie albo anty-chińskie. Są one raczej grupami opowiadającymi się za sprawiedliwością, a przeciw niesprawiedliwości.

Grupy składają się z różnorodnych grup ekspertów i fachowców w dziedzinach praw człowieka, środowiska, rozwoju, kultury, religii, itd. Niektóre Grupy pracują na rzecz ogólnego polepszenia sytuacji praw człowieka w Tybecie. Obejmuje to wysiłki, by przedstawiać przypadki pojedynczych więźniów sumienia i ich ewentualnych wypuszczeń, oraz by dokumentować przemoc, jakiej doświadczyli. Inne Grupy prowadzą ciągłe badania na wysokim poziomie, w kwestie negatywnego wpływu niefortunnych poczynań w Tybecie na jego kulturę i naród. Niektóre skupiają się na rozwoju kolei, agresywnym górnictwie, masowej wycince lasów, przymusowych przesiedleniach nomadów do stałych mieszkań na stepach, oraz na coraz szybszej ekspansji chińskich osiedli na płaskowyżu tybetańskim, oraz na ich negatywnym wpływie na delikatne środowisko Tybetu.

Jest jeszcze inny aspekt ruchu Grup Wsparcia Tybetu. Aspekt ten to ośrodki Buddyzmu Tybetańskiego, instytucje akademickie studiów tybetańskich i ośrodki kultury tybetańskiej. Te ośrodki kultury tybetańskiej przyciągają do sprawy Tybetu coraz więcej zaangażowanych przyjaciół, w każdym miejscu na ziemi i każdego roku. Element ten jest dla nas ważny, ponieważ działania tych ośrodków zapewniają, że dziedzictwo duchowe i kulturowe Tybetu może i będzie istnieć poza Tybetem. Ośrodki te odzwierciedlają również istotę zachowania tybetańskiej kultury i duchowości. Ciągle rozwija się coraz większe międzynarodowe społeczeństwo obywatelskie, nikomu niepodlegające, w tym żadnemu rządowi czy władcy, co stanowi wymowny dowód na to, że społeczność międzynarodowa uznaje powszechne wartości, tj. współczucie i niestosowanie przemocy, które naród tybetański przejął po starożytnych Indiach. Czuję, że to daje nam pewność aby stwierdzić, że, z narodem tybetańskim czy bez, jego kultura i wartości będą hołubione przez świat. Dzieje się tak dlatego, że kultura tybetańska nie mówi jedynie językiem narodu tybetańskiego. Mówi ona uniwersalnym językiem ludzkości.

Ruch narodu tybetańskiego na rzecz przetrwania naszej kultury jest wzmacniany poprzez fakt, że wspiera go coraz większa liczba naszych chińskich braci i sióstr. Docenianie wartości kultury tybetańskiej jest coraz bardziej powszechne wśród Chińczyków, zarówno w Chinach kontynentalnych, jak i poza nimi. Jesteśmy bardzo wdzięczni wielu dzielnym chińskim obywatelom i organizacjom w Chinach, wypowiadają się w obronie narodu tybetańskiego w następstwie brutalnego rozprawienia się z powszechnymi i pokojowymi protestami w roku 2008, podczas których wzywano do wolności w Tybecie i powrotu Jego Świątobliwości Dalajlamy do ojczyzny. Wiele z tych osób wystosowało list otwarty, w którym wyraziły swoje poparcie dla polityki Drogi Pośredniej Jego Świątobliwości Dalajlamy, oraz wezwali rząd chiński do zaprzestania propagandy przeciwko Tybetowi i Jego Świątobliwości Dalajlamie.

W dzisiejszych czasach większość władz państwowych interesuje się jedynie korzyściami gospodarczymi. Chińska Republika Ludowa nie tylko umacnia się jako potęga gospodarcza, lecz również jako bezkresny rynek dla każdego produktu. Z tego powodu, państwa przeważnie przyjmują politykę łagodną w stosunku do Chin i uważają kwestię Tybetu za niepotrzebne zamieszanie w ich związkach z Chinami. Gdyby silna opinia publiczna w tych demokratycznych krajach nie powstała dzięki Grupom Wsparcia Tybetu, wszystkie rządy tych różnych krajów wolałyby zapomnieć o kwestii Tybetu już dawno temu, a nasz ruch byłby trudniejszy do utrzymania. W dzisiejszych czasach większość rządów musi wziąć pod uwagę głos Tybetu, ponieważ domagają się tego ich własne opinie publiczne. Jest to ogromny, skuteczny wysiłek, nastawiony na wyniki, który Grupy Wsparcia włożyły w sprawę Tybetu. Omówiłem zaledwie kilka najważniejszych aspektów ich zaangażowania - trudno jest mi omówić je wszystkie, ponieważ zaangażowanie to jest tak wielkie i tak różnorodne.

Grupy Wsparcia Tybetu są teraz bardziej istotne niż kiedykolwiek, ponieważ Tybetańczycy muszą przetrwać najtrudniejszy okres od powstania w Tybecie w roku 2008. Najbliższe kilka lat będzie bardzo istotnym okresem dla przyszłości narodu tybetańskiego, ponieważ na całym świecie i w Chinach zachodzą szybkie zmiany społeczno-gospodarcze i polityczne. Zarówno represyjne środki stosowane przez władze Chin, jak i tolerancja i cierpliwość narodu tybetańskiego osiągnęły swoje szczyty. Dlatego nie można teraz odczuwać zmęczenia i poddać sprawy. Każda osoba, której zależy na sprawie Tybetu, musi nabrać nowych sił, wyostrzyć koncentrację, połączyć działania, przerobić cały ruch, tak aby można było zastosować ostateczne i mocne działania, które pomogą nam w osiągnięciu zamierzonego celu. Tym wszystkim aspektom Grupy udzielają się już od ponad pięciu dekad.

Na zakończenie, myślę, że istotny będzie następujący czteropunktowy program dla Tybetańczyków i zwolenników Tybetu:
1. Skuteczne stworzenie w sobie kultury braku przemocy;
2. Przygotowanie się na walkę o tybetańską sprawę, nawet jeśli sukces osiągniemy dopiero za wiele pokoleń. Młodsze i nowe pokolenia Tybetańczyków i Grup Wsparcia Tybetu powinny zawsze być gotowe to dalszego wypełniania obowiązków, do momentu, aż osiągniemy prawdziwą autonomię;
3. Jeśli problem Tybetu zostanie rozwiązany w najbliższej przyszłości, przygotowanie się na obowiązki związane z przebudową i utrzymaniem nowego społeczeństwa tybetańskiego opartego na zasadzie niestosowania przemocy; oraz
4. Utrzymanie uświęconych tradycji i tożsamości Tybetu w każdych okolicznościach.

Tłum. Bartosz Kumanek

19 kwietnia 2011

Czy ktokolwiek dba jeszcze o Tybet?

Ponad miesiąc po odejściu Dorothy Berger, postaci niezwykle bliskiej i ważnej dla osób zaangażowanych w działania na rzecz Tybetu na forum międzynarodowym, publikujemy tekst jej współautorstwa z lipca 2004 roku. Pozostały po niej w pamięci głównie długie, wyważone maile i rozmowy. Jej tekstami zapewne w znacznej części są strategie i kampanie realizowane obecnie przez międzynarodowy ruch na rzecz Tybetu.


Czy ktokolwiek dba jeszcze o Tybet?
Dorothy Berger i  Skip Shaputnic
2 lipca 2004 roku

Jutro, 3 lipca minie 7 lat od wprowadzenia Światowego Dnia Tybetu – fakt ten ściśle łączy  się z dniem narodzin Dalajlamy, podczas którego Tybetańczycy mieszkający poza granicami Tybetu celebrują z przyjaciółmi bogactwo swojej kultury i wzywają świat do podjęcia walki o przywrócenie  religijnej, kulturowej oraz politycznej wolności, jaką utracili ponad 50 lat temu wskutek bezprawnej okupacji ze strony Chin.

Światowy Dzień Tybetu stanowi zachętę do poniechania na ten krótki czas przemocy, od której huczą gazety i zwrócenia się ku pokojowym działaniom charakterystycznym dla Tybetańczyków. Działania te warto krzewić mimo dylematu, jaki nieoczekiwanie prowokują. Gdyż na ironię zakrawa fakt, że w tym świecie przeżartym przemocą i terroryzmem niezwykle cenimy Dalajlamę, ignorując przy tym postulaty i działania, jakie firmuje On swoją osobą. Tłumy wciąż gromadzą się, by posłuchać Jego nauk, w 1989 wręczono Mu nawet Pokojową Nagrodę Nobla.

Tymczasem ledwie garstka – obywateli, rządów – odczuwa konieczność zrozumienia tej kwestii oraz podjęcia czynów, zmierzających do udzielenia pomocy. Prawdopodobnie nawykliśmy już do cichej, spokojnej walki przeciw temu, co określamy mianem kulturowej eksterminacji i spodziewamy się, że równie cicho i bez echa będzie ona trwała bez końca. Pochwalamy to. Doceniamy z oddali. Jednak codzienne raporty domagają się naszej natychmiastowej reakcji na ziejącą z ich kart agresję, nikczemność, krew.

Nasze uwielbienie dla działań zbrojnych stawia Tybetańczyków wobec okrutnego wyboru: siegnąć po przemoc lub dalej cierpieć na zapomnienie w oczach świata. To zapomnienie jest jak  mroczne ostrzeżenie, iż będzie snuć się za każdym pokojowym gestem wykonanym przez Tybetańczyków.

Bo czego w gruncie rzeczy dotyczą ich wysiłki? Napewno nie chodzi o to, by ponownie odzyskali swoją niezależność, a raczej by uzyskali autentyczną autonomię w strukturze większej chińskiej całości; by mogli kontrolować swoje wewnętrzne sprawy na zasadzie "dwa systemy w jednym państwie" (jaka od lat funkcjonuje w Hong Kongu). Ze strony Dalajlamy, przywódcy niegdyś suwerennego narodu, taka postawa jest niewyobrażalnym ustępstwem.

Tegoroczny Światowy Dzień Tybetu przypada na wyjątkowo niespokojny czas. W minionym miesiącu Chiny puściły w obieg białą księgę, zatytułowamą: "Regionalna Autonomia Etniczna w Tybecie". Oświadcza ona, iż "regionalna autonomia etniczna" istniała w Tybecie przez "cztery chwalebne dekady", a Tybetańczycy "mistrzowsko decydowali o swoich sprawach wewnętrznych". Zatem, skoro taka "regionalna autonomia etniczna" od dawna istnieje, propozycja Dalajlamy odnośnie jakieś innej (autentycznej) autonomii, jest "absolutnie bezpodstawna".

Biała księga jest prymitywnym odrzuceniem kompromisowego podejścia Dalajlamy, stąd też nie przypadkiem formuje się delegacja Tybetańskiego rządu na uchodźstwie w celu podróży do Pekinu na rozmowy. Wszak pełen zadowolenia z siebie komunikat wystosowany z Chin nie gwarantuje żadnej ochrony mieszkańcom Tybetu ani ich kulturze. Tybetańczycy we własnym kraju są spychani na margines przez napływających chińskich imigrantów. Co więcej, sukces ekonomiczny w Tybecie zależy obecnie od biegłości w posługiwaniu się językiem chińskim.

Główne klasztory w Tybecie przekształcono w tanie punkty turystyczne, gdzie przewodnik niejednokrotnie bywa Chińczykiem. Opieka zdrowotna, edukacja znajdują się w stanie rozkładu. Dlatego każdego roku tysiące Tybetańczyków ryzykuje swoje życie uciekając przed opresjami ze strony okupanta, pieszo przemierzając Himalaje, by połączyć się z braćmi na uchodźctwie w Indii. Tybetańskie Centrum Praw Człowieka i Demokracji słusznie określiło dokument jako jedno wielkie mydlenie oczu.

Samdhong Rinpocze, premier tybetańskiego rządu na uchodźstwie ostrzegał, że dalsze akty opresji wcześniej czy później spowodują taką destabilizację w Tybecie, jakiej chiński rząd obawia się  najbardziej. Bo coraz więcej głosów, szczególnie pośród młodych Tyebtańczyków, podważa dalszą zasadność pokojowych i wyważonych działań w świetle braku ich pozytywnego rozstrzygnięcia. A wiadomo, że w razie pojawienia się protestów wewnątrz Tybetu żelazny uścisk Chin zakleszczy się mocniej, potęgując tylko represje oraz cierpienia zadawane niewinnym.

Czy musimy się wpierw naoglądać potwornych scen z TV, w których uzbrojeni Chińczycy ścinają w pień mnichów tybetańskich z Lhasy, zanim w końcu zrobimy coś więcej ponad oficjalne ustalenia na kongresach? Przecież sytuacja, w której Tybetańczycy staną przed wyborem – użyć przemocy zamiast w dalszym ciągu być bierną jej ofiarą, byle tylko przyciągnąć naszą uwagę – zdemaskuje całe nasze uwielbienie dla ich pokojowych dążeń jako jedną wielką farsę.

Powietrze, którym obecnie oddychamy przesiąkniete jest ciężką winą świata, który zaniechał interwencji w koszmarze ludobójczych serii XX wieku. Destrukcja bogactwa wielowiekowej kultury również jest formą ludobójstwa. I nie ma nic gorszego od gapienia się na to, jak chiński rząd zmienia wielobarwny Tybet w jedną ze swoich odległych, zapomnianych prowincji.

W ten weekend w San Diego garstka ludzi troszczących się o Tybet będzie obchodzić Światowy Dzień Tybetu, podobnie jak inni w co najmniej 56 miastach i 24 różnych państwach. W niedzielę 4 lipca będziemy świętować naszą niezależność w Kalifornijskim Instytucie na rzecz Nauki Humanistycznej w Encinitas, wspominając Tybetańczyków, którzy tę niezależność utracili.

Berger i Shaputnic są w Zarządzie Przyjaciół Tybetu w San Diego (www.sdtibet.org ), które jest częścią International Tibet Support Network.

Tłum. Katarzyna Gąsiorek


Dr Dorothy Berger odeszła 28 lutego 2011 r., była członkinią Steering Committee The International Tibet Network, w latach 2005 -2008 współprzewodniczącą organizacji. Na stronie http://tibetnetwork.org/dorothyberger znajduje się tekst Dennisa Cussaca, obecnego Współprzewodniczącego, oraz plik z pożegnaniami od działaczy na rzecz Tybetu z całego świata.


Zobacz także:

20 marca 2011

Tybetańskie wybory 2011

Tybetańskie wybory w Dharamsali, 2006 r. fot. Piotr Cykowski

Tybetański Parlament na Uchodźstwie po dwóch dniach niemal jednogłośnie obrad odrzucił wniosek Dalajlamy o przygotowanie zmian umożliwiających tybetańskiemu przywódcy formalne zrzeczenie się władzy politycznej. Mimo tego, Dalajlama prosi Tybetańczyków o uznanie jego zdania i przejęcie pełni politycznej odpowiedzialności.

Dalajlama wyraził taką wolę w dorocznym Orędziu wygłaszanym tradycyjnie 10 marca, w rocznicę powstania tybetańskiego z 1959 r.
"Już w latach sześćdziesiątych mówiłem, że Tybetańczycy potrzebują pochodzącego z wolnych wyborów przywódcy, któremu będę mógł przekazać władzę. Nie ulega wątpliwości, że nadszedł na to czas. Podczas zbliżającego się jedenastego posiedzenia czternastego parlamentu na wychodźstwie zaproponuję nowelizację Karty zgodną z moją decyzją przekazania formalnych prerogatyw wybieralnemu przywódcy."
Następnie 11 marca skierował bardziej szczegółowe przesłanie do Parlamentu, objaśniając przyczyny swojej decyzji:
"Muszę tu przyznać, że wielu rodaków w kraju i poza jego granicami żarliwie prosiło mnie, bym w tej krytycznej chwili nadal sprawował polityczne przywództwo. Moja decyzja nie jest spowodowana pragnieniem pozbycia się odpowiedzialności czy też zniechęceniem. Wręcz przeciwnie - pragnę delegować uprawnienia z jednego tylko powodu: długofalowego interesu Tybetańczyków. Zapewnienie ciągłości tybetańskiej administracji na wychodźstwie oraz naszej walki są sprawami wagi najwyższej, póki sprawa Tybetu nie znajdzie pomyślnego rozwiązania."
W swojej rezolucji tybetańscy deputowani wyrazili dozgonną wdzięczność i oddanie dla Dalajlamy, oraz żal z powodu nie wypełnienia woli Dalajlamy. Podkreślili także, wprowadzone przez niego zasady demokratyczne są w pełni zgodne z współczesnymi standardami i nie ma potrzeby obecnie wprowadzania dodatkowych zmian.

Przewodniczący Parlamentu Penpa Tsering powiedział, że rezolucja zostanie przekazana Dalajlamie, a jeśli ten ponownie wyrazi swoje życzenie dotyczące rezygnacji, Parlament ponownie je rozpatrzy.

Według ostatnich informacji, Dalajlama odrzucił apel Parlamentu, stwierdzając:
"nie zamierzam ponownie zastanawiać się nad swoją decyzją. Myślałem nad nią przez wiele lat (...) moja decyzja w dłuższej perspektywie jest najlepsza"
Podczas rozpoczynającego się właśnie Wielkiego Święta Modlitwy, najważniejszego tybetańskiego festiwalu religijnego, Dalajlama przemawiając w Głównej Świątyni w Dharamsali zaapelował do Tybetańczyków na emigracji oraz w Tybecie, aby uznali i przyjęli jego decyzję o rezygnacji z funkcji politycznych.

Sytuacja jest ciekawa z punktu widzenia tybetańskiej legislacji, ponieważ w obecnym kształcie to Dalajlama zatwierdza decyzje przegłosowane przez Parlament. W przeszłości Parlament Tybetański odrzucał już wnioski Dalajlamy, który tą instytucję powołał na początku lat 60, a następnie zreformował w celu większej demokratyzacji. To paradoks tybetańskiej demokracji, wdrożonej przez absolutnego przywódcę, który stopniowo zrzeka się władzy, a naród tej władzy nie chce przyjąć. Zmianę może przynieść nowy parlament oraz nowy premier (Kalon Tripa), którego emigracyjna społeczność tybetańska wybiera w wyborach powszechnych 20 marca. O fotel premiera tybetańskich władz ubiega się trzech kandydatów. Dwóch z nich jest od lat członkami administracji na wychodźstwie, jeden - naukowcem pracującym w Stanach Zjednoczonych. Żaden nie jest buddyjskim mnichem.
Tybetańskie wybory w Indiach, 2006 r. fot. Piotr Cykowski
Obecny Premier, prof. Samdhong Rinpocze, wybrany w 2001 r. oraz ponownie na drugą kadencję w 2006 r. jest powszechnie szanowanym, wybitnym tybetańskim intelektualistą, wcześniej sprawował funkcję emigracyjnego rektora Kolegium Wyższych Studiów Tybetańskich w Sarnath (północne Indie), oraz przewodniczącego tybetańskiego parlamentu. Uważa się, że Samdhong Rinpocze darzony jest poważaniem przez Indyjskie elity przychylne społeczności Tybetańczyków w Indiach. Jednak ze względu na stan duchowny i bliskie związki z Dalajlamą, uważa się, że często ma związane ręce w kwestii podejmowania decyzji niezgodnych z linią polityczną Dalajlamy.

Tybetański Parlament na Uchodźstwie z siedzibą w Dharamsali nie reprezentuje partii ani stronnictw politycznych, ale według założeń Tybetańczyków w Tybecie - trzy tradycyjne regiony Tybetu (U-Tsang, Kham i Amdo) oraz pięć głównych szkół Buddyzmu Tybetańskiego, a także emigrację tybetańską na Zachodzie (w Ameryce Północnej i Europie). Jego główną rolą jest reprezentowanie społeczności tybetańskiej wobec zagranicznych parlamentów, podejmowanie decyzji w kluczowych kwestiach dotyczących społeczności emigracyjnej (w tym Karty Tybetańczyków na Uchodźstwie - tybetańskiej konstytucji), oraz w kwestiach administracyjnych dotyczącej społeczności uchodźców (zatwierdzanie budżetu, ministrów tybetańskiego gabinetu formułowanego przez Kalona Tripę - wybieranego w wyborach powszechnych premiera).

Według ekspertów, decyzja Dalajlamy o ustąpieniu może stanowić poważne wyzwanie dla dotychczasowej polityki Chin wobec Tybetu, likwidując wysuwane przez chińskich przywódców argumenty dotyczące roli przyszłego Dalajlamy (i ewentualnego konfliktu wokół jego wyboru), argumenty oskarżające Dalajlamę o chęć powrotu do "starego" (czytaj "feudalnego" systemu w Tybecie przed "pokojowym wyzwoleniem Tybetu" przez chińską armię w 1950 r.), oraz umożliwiające ewentualne rozmowy o powrocie Dalajlamy do Tybetu.

Według strony chińskiej, Tybetański Rząd Emigracyjny i jego instytucje są "nielegalną zagraniczną organizacją", nieuznawaną przez stronę chińską. Rezygnacja Dalajlamy rodzi więc także implikacje dla postulatu dialogu chińsko-tybetańskiego, który jako jedyny z postulatów strony tybetańskiej popierany jest przez społeczność międzynarodową. Stawia także pytania o legitymizację tybetańskich postulatów politycznych wysuwanych przez tybetańską diasporę, ponieważ Tybetańskiego Rządu Emigracyjnego nie uznaje żadne państwo na świecie (w Indiach Rząd nazywany jest Centralną Administracją Tybetańską - co może wskazywać na traktowanie go w stosunkach z Rządem Indii, jako samorząd społeczności uchodźczej mający przede wszystkim funkcje administracyjne, a nie reprezentacyjne).

Pewne komplikacje może budzić także zakłócenie wyborów przez władze Nepalu, coraz mniej przychylne społeczności Tybetańskich uchodźców za sprawą rosnącej zależności od władz w Pekinie. W Nepalu znajduje się około 12% zarejestrowanych tybetańskich wyborców. Z drugiej strony po raz pierwszy tybetańskie wybory będą obserwowane przez społeczność międzynarodową – specjalną misję obserwacyjną która będzie monitorować wybory na w największych skupiskach tybetańskiej diaspory w Indiach i na Zachodzie.

Według szefa Tybetańskiej Komisji Wyborczej, wyniki wyborów poznamy 27 kwietnia, nowy Parlament zbierze się na pierwszym posiedzeniu w czerwcu lub lipcu, a nowy Kalon Tripa obejmie swój urząd w sierpniu.

Proces debaty nad nowym przywództwem Tybetańczyków na emigracji rozpoczął w 2008 roku Thubten Samdup, ówczesny Przewodniczący Canada Tibet Committee, obecnie sprawujący funkcję Przedstawiciela Dalajlamy na Kraje Europy Północnej, Kraje Bałtyckie i Polskę, uruchamiając stronę www.kalontripa.org i rozpoczynając po raz pierwszy w tybetańskiej historii debatę wyborczą. (Na stronie można zapoznać się z profilami wszystkich zgłoszonych kandydatów, oraz finałowej trójki biorącej udział w drugiej turze wyborów).

Projekt okazał się sukcesem, i dzięki niemu w ostatniej turze startują trzej poważni kandydaci prezentujący swoje programy na stronach internetowych, prowadząc kampanie wyborcze, zbierając głosy poparcia.

Piotr Cykowski

Zobacz także: